nowym wszystko takie.

Och, jak dobrze nam w domu. Naszym domu! No, może nie tak do końca naszym,ale takich sympatycznych państwa z Port St Mary, nieważne.  Mieć przestrzeń i móc ja oblekać, w co się zamarzy, iść za swoich chceniem i wyczuciem, zmieniać, co uwiera.  I dopiero to odkrywasz- jak cieżko bylo w ciasnocie ścian, natłoku dzwięków nieswoich.

A przestrzeń jest. Na:

-Jasiulcowe odkrywanie uroków stania na własnych nogach. Jak to fajnie móc podciągnać się wszędzie, gdzie sie chce, pozwalać to, na co się ma ochotę…Płyty cd do miski z musli, węgle z kominka do paszczy najlepiej, ewentualnie na podłogę…Na co się wspiać, to mało ważne dla niego, byle by było w co wbić paluszki małe- kurczowo, cudnie. Może być to sofa, albo jakaś w miarę miękka osoba, nie musi być nawet bardzo znana. W telewizorze coś się rusza, złapać złapać.. Mama z odkurzaczem ucieka, takim ciekwaymciekawym, dotknać go spróbować. Ciekawość ogromna wszystkiego, jak u mądrego kota;

 -na Dom Wymarzony, otwarty. Żeby ludzi dużo, żeby nie samotnie. żeby wpadali niezapowidzianie, radośnie, wyjść nie chcieli. Żeby wyjadali zapasy radośnie, z entuzjazmem. Żeby w sofę sie zatapiali i wyjść nie chcieli. Żeby dzieci biegały po schodach i robiły z kartonu statki kosmiczne.  Przyjaźnie pielęgnowac, takze bardzo ważne- Kacproszkolne. Kumpli ukochanych by mógl tu ściagać, ile chce;

-na lato. By na trawniczek, choć niewielki blisko..Wegegrilla. Trampolinę. Np.

-na wieczory wspólne przy wielkich filmach, po dniu calym z dziećmi naokolo, by odetchnąć od ich słodkiej obecności i zatęsknić do rana…

Ja bym jeszcze tak dłuuugo mogła:)